Spojrzenia

Pogrzeb
„tak nagle, kto by się tego spodziewał”
„nerwy i papierosy, ostrzegałem go”
„jako tako, dziękuję”
„rozpakuj te kwiatki”
„brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”
„z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała”
„sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”
„miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”
„Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”
„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”
„cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”
„pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”
„owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”
„z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”
„dwa żółtka, łyżka cukru”
„nie jego sprawa, po co mu to było”
„same niebieskie i tylko małe numery”
„pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”
„niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”
„dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”
„no, nie wiem, chyba krewni”
„ksiądz istny Belmondo”
„nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”
„śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”
„niebrzydka ta córeczka”
„wszystkich nas to czeka”
„złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”
„a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej” „było, minęło”
„do widzenia pani”
„może by gdzieś na piwo”
„zadzwoń, pogadamy”
„czwórką albo dwunastką”
„ja tędy”
„my tam”
(Ludzie na moście, Warszawa 1986)

Wisława Szymborska

1. listopada
„K***…“
„Miałem na to w***…“
„No Boże, zapal to w końcu…“
„No tak, no tak…“
„I wyobraź sobie, że on tak zawsze robi…“
„Na solarium…“

Dorota Nowak

Pierwszy listopada 2010 roku, wieczór. Poznański cmentarz. Na prawie wszystkich grobach palą się znicze. Jest pięknie. Ognie lampek ogrzewają chłodną, jesienną atmosferę. Ich blask rozświetla drogę. Bardzo dużo ludzi. Cisza. Można spacerować i rozmyślać nad sensem życia i śmierci, powspominać zmarłych. Medytacja jest nierozłącznym elementem tego dnia, dnia Wszystkich Świętych.
Pierwszy listopada 2011 roku, wieczór. Poznański cmentarz (ten sam). Na wielu grobach palą się znicze. Jest pięknie. Ognie lampek ogrzewają chłodną, jesienną atmosferę. Ich blask rozświetla drogę. Dużo ludzi. Hałas. Można chodzić, ale nie można zebrać myśli w całość. Tak jak rok temu spacerowałam wolnym krokiem po cmentarzu ponad godzinę, tak w tym roku wyszłam z niego szybkim krokiem po niespełna 15 minutach. Głośny śmiech, rozmowy przez telefon, palenie papierosów, nie mówiąc już o wchodzeniu na teren cmentarza z psami. Zachowanie ludzi (głównie dorosłych) jest szokujące! Dlatego nie można się dziwić, że dzieci mając taki przykład postępują podobnie. Należy zwrócić uwagę na konwencję. Są miejsca, w których trzeba zachowywać się w określony sposób. Nie tylko rozmowa u szefa, wyjście do opery czy na bal, ale także wejście na cmentarz. Tam leżą ludzie, którym należy się cisza a my mamy obowiązek tę ciszę im zapewnić. Dzień Wszystkich Świętych jest dniem niezwykle radosnym. Mamy cieszyć się i radować w duchu a nie opowiadać kawały na cmentarzu. Pora powiedzieć sobie jasno: są granice. Granice, których nie wolno nam przekraczać. Nie bez powodu przytoczyłam tu wiersz Wisławy Szymborskiej. Niech każdy z nas zastanowi się nad nim choć chwilę.
Niech każdy z nas zastanowi się nad tym, jak zachowywał się na cmentarzu w święto Wszystkich Świętych (i nie tylko) i czy to nie jego mijając w ten dzień wpadłam na pomysł napisania tego artykułu.
Dobry Jezu, a nasz Panie,
Daj im wieczne spoczywanie…